Jesteśmy w niewielkim pokoju. Bez drzwi, bez okien. Na podłodze leżą miękkie, grube dywany. Ściany przyozdobione są kilimami w ciepłych kolorach. Z kandelabrów zawieszonych w różnych miejscach pomieszczenia sączy się ciepłe, złotawe światło świec. Do naszych uszu dociera delikatna muzyka o ciężkiej do uchwycenia melodii. Jedynym meblem w pokoju jest ogromne łoże z baldachimem. Na łożu tym ułożona jest atłasowa, złota pościel poduchy i narzuty. Wszędzie unosi się delikatna woń róż zmieszana z aromatem ciężkich, orientalnych, piżmowych pachnideł.
Leżysz naga na łożu, Twoje włosy układają się wokół Twej głowy na kształt korony. Twoja skóra błyszczy się od drobinek złota, które nadają Ci lekko nierealny wygląd. Oddychasz powoli, Twoje piersi unoszą się i opadają miarowo. Śpisz. Z lekko rozchylonymi ustami.
Podchodzę do Ciebie, napawając oczy widokiem Twego doskonałego ciała. Delikatnie przesuwam opuszkami palców, poczynając od stóp, poprzez uda, brzuch, piersi, szyję. Dotykam Twych ust, policzków, włosów. Muskam ustami Twoje powieki i całuję Cię w usta. Smakujesz i pachniesz cynamonem. Twoja skóra ma lekko słony posmak, jest sucha i ciepła. Kiedy zaczynam całować Twoją szyję otwierasz oczy. Z początku nie wiesz co się z Tobą dzieje, wyglądasz na lekko zaskoczoną. Ale po chwili poddajesz się moim pieszczotom, prężąc się i przeciągając. Mruczysz jak kotka. Ja nadal lekko muskam ustami i językiem Twoją szyję i zagłębienie między obojczykami. Bawię się płatkami Twoich uszu, lekko je przygryzając. Powolutku przenoszę pieszczotę niżej, całując Twoje ramiona, potem piersi. Moje dłonie przesuwają się wzdłuż Twoich rąk, od ramion aż do nadgarstków, drażnią opuszkami skórę. Językiem dotykam brodawek Twoich piersi, przesuwam nim wzdłuż zagłębienia między nimi. Tu smakujesz inaczej, ostrzej, jakbyś naprawdę była posypana cynamonem. Teraz moje dłonie błądzą wzdłuż Twych boków, wędrując od ramion do bioder i spowrotem, przez całe Twoje ciało przebiegają dreszcze. Cały czas ustami i językiem bawię się Twoimi piersiami, całując je, liżąc i lekko gryząc. Twoje brodawki stają się twarde. Zaczynam teraz całować Twój brzuch, a moje ręce zajmują miejsce moich ust na Twoich piersiach, gładząc ich delikatną skórę. Schodzę z pocałunkami coraz niżej, omijając Twój wzgórek. Językiem drażnię wewnętrzną powierzchnię Twych ud, dłońmi obejmując pośladki. Dochodzę do stóp, delikatnie masuję ich wewnętrzną część, jednocześnie całując każdy paluszek. Kiedy skończę już oględziny Twojego ciałka podnoszę się i całuję Cię w usta. Znów ten zapach cynamonu. Nasze języki stykają się. Moje ciało przylega do Twojego. Czuję Twoje ciepło. Nagle odrywam się od Twoich ust, zsuwam się w dół, pomiędzy Twe uda. Rozchylam płatki Twej różyczki i delikatnie przesuwam po niej językiem, od dołu w górę. Czuję, jak prężysz się i drżysz. Jesteś tam taka słodka. Bawię się Twoją łechtaczką, lekko dotykając jej językiem. Drażnię tą różowiutką wystającą część, potem liżę ją całą, wszystko bardzo, bardzo delikatnymi ruchami. Powoli. Wsuwam paluszek w Ciebie, czując jaka jesteś mokra i gorąca. Przerywam pieszczotę, znów podnoszę się do góry i całuję cię w usta. Odrywam się od nich i patrząc Ci w oczy powoli wchodzę w Ciebie, wsuwając się coraz głębiej. Uwielbiam wyraz Twej twarzy w tym momencie. Zaczynam rytmicznie poruszać się w Tobie. Bardzo wolno. Chcę czuć każdy centymetr Twego wnętrza. Zaciskasz się na mnie. To takie przyjemne. Oddychasz głęboko, co jakiś czas wydając z siebie cichy jęk. Twoje usta są rozchylone. Całuję cię znów. Mocno, głęboko. Moje ruchy zaczynają być szybsze, pchnięcia coraz mocniejsze. Unosisz nogi, rozchylają je, zapraszasz, żebym wszedł jeszcze głębiej. Twoje piersi falują w rytm moich ruchów, bardzo lubię na nie patrzeć w takim momencie. Wychodzę z Ciebie i kładę się obok. Wspinasz się na mnie szybko, wsuwając mnie jednocześnie na miejsce. Twoje biodra zaczynają rytmicznie poruszać się w przód i w tył, odrzucasz głowę do tyłu, Twoje piersi podskakują. Pochylasz się nade mną, całujesz w usta. Teraz poruszasz się z góry na dół, a mój sztywny penis znika co chwilę między Twymi różowymi wargami. Kładę dłonie na Twoich biodrach i przyciągam Cię mocno do siebie, wbijając się głęboko. Bawię się Twoimi piersiami, drażnię palcami brodawki, przesuwam niemi po brzuchu, sięgając do pośladków wspomagam Twoje ruchy, przyciągając Cię do siebie. Po chwili schodzisz ze mnie, klękasz przede mną z wypiętym tyłeczkiem. Ustawiam się za Tobą i znów wsuwam do mokrego wnętrza. Głaszczę Twoje plecy i pośladki. Chwytam za włosy i pociągam jak za lejce. Moje ruchy stają się gwałtowne, pcham coraz mocniej, znikam cały w Twoim wnętrzu. Głośno jęczysz, czasami nawet pokrzykujesz. Twoje piersi swobodnie falują, lewą dłonią łapię Cię za lewą pierś, prawą wciąż przytrzymuję Twoje włosy. Galopuję na Tobie. Jak na klaczy. Rasowej, pięknej, pełnokrwistej. W końcu oboje dochodzimy do końca. Wybucham w Ciebie, zalewając Twoje wnętrze, jednocześnie czuję jak zaciskają się Twoje mięśnie, drżysz. Krzyczysz głośno. Raz. Krótko.
Padamy obok siebie, wyczerpani, nasze ciała lśnią od potu. Wtulamy się w siebie. Głaszczę Twoje biodro i całuję w usta. Po chwili Twój oddech uspokaja się, zasypiasz.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja

Do góry








