Skocz do zawartości

Zdjęcie

Bo Jo Cię Kochom



  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1
Krokodylek13

Krokodylek13

    Amator

  • VIP
  • PipPipPip
  • 47 postów
  • Gender:Male
  • Location:Kraków
  • Interests:Adult render graphics, photo, movies, comics
Gustaw złapał w dłoń pilota. Cofając ramię trafił w wystającą z talerza łyżkę i
zaistniał związek przyczynowo – skutkowy. W skrócie ZPS. Pierwszą fazą było
stworzenie z łyżki dźwigni. Drugą wykorzystanie dźwigni jako katapulty dla
narychtowanej naprędce wodzionki. Trzecią stanowił wystrzał trafiający gorącą zupą
prosto w ucho Gustawa. Jako że cenzura zasugerowała mi pominięcie wyrazów
klasyfikowanych tu i ówdzie jako niecenzuralne i obraźliwe skupmy się na słowie
zakląć. Więc Gustaw zaklął szpetnie jakby zobaczył w drzwiach swoją pogrzebaną
dwa roki nazod teściowo. Resztki chleba z ucha wydłubał łyżeczką od cukru i
zmienił kanał. Łyżka z zupą zawisła w połowie drogi po czym opadła do talerza
powodując rozbryzg. Gustaw ponownie zaklął szpetnie jakby syn sąsiada znowu
wlazł po żywopłocie do pokoju jego dorastającej córki. Na ekranie telewizora
zobaczył nagą blondynkę. Stała na tle okna opierając dłoń o lekką zasłonkę. Ubrana
jedynie w czarną bieliznę z napiętej na idealnych kształtach satyny. Palcami wolnej
ręki przeczesywała gęste włosy, zagłębiając się w nich aż po nadgarstek. Młoda
kobieta poruszała pośladkami przedzielonymi wąskim lśniącym paskiem materiału.
Gustaw nigdy dotąd nie widział takiej kobiety. Sopel śliny zawisł mu w kącie ust a
język wysechł na wiór. Nawet słynny biszkopt jego połowicy Jadwigi nie był aż tak
pozbawiony wilgoci.
- Co żeś nie zjod? Zimne bydzie!
Nawet nie usłyszał miękkich kroków Jadwigi stawianych stopami w rozmiarze 44
odzianymi w miękkie wyściełane od wewnątrz futrem białe drewniaki.
- Czekom, bo żech się oparzył – mruknął nerwowo zmieniając program.
- Coś pedzioł? Fanzolisz dzisiaj pod nosym. Niy idzie cię zrozumić.
- Pedziołech, żech się oporzył! Gorka ta wodzionka…
- Ja! – krzyknęła Jadwiga opierając pięści o swoje bardzo kształtne boki. – Teroz
powisz, że to mojo wina, ja? Ja som mogła nic niy warzyć! Psiego dzyndzla ci
uwarza!
- Jadźka, bier sie!!! – warknął i uderzył pięścią w stół.
Kobieta napuszyła się i wyszła z pokoju głośno stukając drewniakami.
Gustaw szybko przełknął kilka łyżek zupy i nerwowo wycelował pilotem w dekoder.
Na ekranie pojawiła się upragniona dziewczyna. Miniaturowe majteczki leżały na
podłodze a między rozchylonymi udami kobieta miała rozgotowanego pieroga z
truskawkami. Tak mu się przynajmniej wydawało bo różowe wnętrze otulone
wyraźnie miękkim materiałem ciała w niczym nie przypominało włochatej dziurawej
nutrii zalegającą sklepienie ud jego małżonki. Dziewucha mogła ważyć góra 90 kilo.
Gustaw przetarł wargi rękawem.
- Takie chuchro przy mojej Jadźce… – wybełkotał drżącymi wargami.
Wpatrywał się w ekran jak zahipnotyzowany. Dziewczyna lubieżnie ssała palce po
czym wsuwała je w ciasną szczelinkę. Wyjmowała z jękiem jeszcze bardziej lśniące i
na powrót wkładała je w usta. Mruczała z zadowolenia jakby pierwszy raz w życiu
dorwała się do słoika ze spadziowym miodem. Wyjadała ze swojego wnętrza coś
niezwykłego wprawiając Gustawa w coraz większą konsternację. Poczuł dziwne
mrowienie w podbrzuszu a martwy od kilku lat kogut radośnie zapiał mu w majtkach
wystawiając na wierzch swój czerwony łeb. Dziewczyna wiła się przed Gustawem
spoglądając mu w oczy tak jak świnie o poranku gdy zwietrzą świeżą porcję serwatki
niesionej przez gospodarza. Gustaw normalnie zdziczał. Dyszał zaciskając dłoń na
boleśnie napęczniałym przyrodzeniu i pożerał wzrokiem obraz. Dziewczyna wypięła
się mocno i gładziła przestrzeń między pośladkami wodząc palcami po coraz
wilgotniejszej szparce. Gustaw wyobrażał sobie jakim cudownym uczuciem byłoby
wsadzić wielkiego krzywego kutasa w to różowe zjawisko. I wtedy pojawił się
mężczyzna. Szczupły i tak bardzo przystojny że Gustaw poczuł bolesne ukłucie
zazdrości. Ukłucie to nabrało jeszcze większej mocy gdy mężczyzna podszedł do
dziewczyny jego marzeń i bezczelnie ugryzł jej pośladek.
- Ożesz ty chamie! – warknął Gustaw zaciskając mocno zęby. Równie mocno
zacisnął palce aż syknął z bólu. Zapomniał o ukrytym w łapsku członku który wygiął
się aż na skraj swojej możliwości. Rozluźnił uścisk i z żalem patrzył jak wielki
członek pozbawionego włosów mężczyzny znika w różowej szparce. Mężczyzna
poruszał pośladkami szybciej niż to było możliwe. Przynajmniej przez Gustawa.
Pieprzenie na ekranie nie przypominało jego małżeńskiego pożycia które miało
miejsce po ślubie. Dziewczyna wiła się przygryzając wargi. Jęczała wypinając tyłek
w stronę kochanka jakby chciała go w siebie wessać w całości.
- Pieprz mnie! Tak! Taaak! – jęczała odrzucając głowę w tył. Wtem wygięła się w łuk
i znieruchomiała przybierając taki wyraz twarzy jakby użądliło ją piętnaście os
jednocześnie po czym zawyła i opadła ciężko na oparcie fotela. Kochanek wstrzymał
ruchy sprzedając jej mocnego klapsa. W kolejnej scenie mężczyzna leżał na wznak.
Na ekranie widać było jedynie jego lepszą stronę czyli nogi, jądra i kutasa który w
przeważającej części zaginął w cipce dziewczyny. Skakała po nim przesuwając
ciałem po nabrzmiałej wypukłości. Gustaw tak szybko poruszał głową w rytmie
podskakujących piersi dziewczyny aż mu się w niej zakręciło. Wciąż ściskał dłonią
przyrodzenie które teraz dziwnie pulsowało. Czuł się jakby jego serce popłynęło
tętnicą i zatrzymało mu się między nogami. W głowie niewiarygodnie huczało.
Wtedy dziewczyna uniosła się wstrzymując ruchy, ujęła w dłoń parującego gorącem
kutasa i zrobiła coś co nigdy w życiu nie przyszłoby Gustawowi do głowy.
Nakierowała członka na swoją drugą dziurkę i usiadła. Niemożliwe stało się faktem i
wielki kutas zniknął w ledwo zauważalnym otworze dziewczyny. W dodatku tym
który dla Gustawa był kategorycznie, jednoznacznie i nieodwracalnie wyjściem.
Tymczasem najwyraźniej sprawiało to uprawiającej seks parze wielką przyjemność.
Oboje jęczeli robiąc dziwne miny i poruszali w jednym tempie. Mężczyzna pokryty
był potem i lśnił się na całej powierzchni ciała. Akcja zakończyła się nagłym
przyciemnieniem. W kolejnej scenie dziewczyna wypinała się tak samo mocno jak
pod koniec pierwszego ujęcia. Głowę oparła jednak między ramionami wspartymi na
łóżku. Mężczyzna kucał za nią pakując kutasa prosto od góry i penetrował wciąż
niewidzialną dziurkę. Mruczał coś głośno i raz po raz uderzał w falujące pośladki
kochanki.
- Jadźka! – krzyknął głośno Gustaw. - Jadźka!!
- Czego!? – zapytała subtelnie małżonka wycierając brudne od ciasta palce w
pożółkłą ścierkę.
- Obejrz… – szepnął wskazując na ekran telewizora.
- Co to je? – krzyknęła zaskoczona małżonka opierając się oburącz pod boki.
- Obejrz no Jadźka…
- Czyś ty zdurnioł stary? Coś ty…
- Cicho, kobito. Zioraj i się ucz!
- Jaaaaaa…Jeszcze czego…Tyś już do reszty zdurnioł! Tela ci powiym! – natrząsała
się zerkając kątem oka na ekran. W pewnym momencie wyostrzyła wzrok mrużąc
oczy i wysuwając twarz bliżej w stronę telewizora.
- Jjjierona! Kaj łon jej go wraził? Tyś to widzioł chopie? Co ty mie tu puszczosz?
- Eee… - jęknął Gustaw i machnął ręką.
Jego plan związany z seksualnym wykorzystaniem małżonki do zaspokojenia
nabrzmiałej potrzeby legł w gruzach jak obora Augustyniaka zeszłą wiosną.
Momentalnie przestał sobie wyobrażać jak wypina się tak samo jak dziewczyna na
filmie i pozwala mu dopaść swojego wypiętego zadka. Odechciało mu się małżonki.
- Jo ida… – powiedziała kręcąc głową i ruszyła w kierunku kuchni. - A ty nie łoglądej
tych bezeceństwów bo ci się cołkiem w gowie podupi! I się niy trzymej za tego
ciulika bo ci się zapoci!
Wyszła z pokoju a jej szorstki głos brzmiał Gustawowi echem jeszcze przez chwilę.
Gdy mężczyzna na ekranie stanął przed dziewczyną podsuwając jej swe przyrodzenie
do ust nie wytrzymał. Stanął przed ekranem i wpatrując się w rozchylone usta jak
święty obrazek dobył z grubych portek penisa i zaczął się masturbować. Trysnął
fontanną z wyschniętego źródła prawie równo z aktorem. Wyobrażał sobie że to jego
nasienie ozdabia policzki i wysunięty język pięknej dziewczyny. Że to do niego się
uśmiecha oblizując lubieżnie palce i mrucząc z zadowolenia.
Z ekstazy wyszarpał go głos małżonki.
- Jo mówiłah stary capie że cię podupiło! – ryknęła wchodząc i rzucając na stół talerz
pełen klusek.
Gustaw spojrzał na nią z niechęcią. Schował wiotczejącego członka w spodnie i
wytarł w nie dłonie.
Gdy wyszła mruknął niechętnie sam do siebie:
- Kiej by cię chuj jasny strzelił jak twojom matkie…
I zasiadł do konsumpcji klusek z ciemnym sosem.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych