Skocz do zawartości

Zdjęcie

Mariola, Doktor i Nauczyciele



  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1
Krokodylek13

Krokodylek13

    Amator

  • VIP
  • PipPipPip
  • 47 postów
  • Gender:Male
  • Location:Kraków
  • Interests:Adult render graphics, photo, movies, comics
Na pierwszej wrześniowej lekcji nauczyciel matematyki stary belfer Nowak 
zarysował plan przygotowań do matury i zapowiedział pierwszy sprawdzian z całego 
materiału pierwszej i drugiej klasy. Po dwóch miesiącach nic nierobienia niektórzy 
liczyli na powolny stopniowy start nauki i cieszyli się na wycieczkę klasową pod 
koniec miesiąca a tu taka niemiła niespodzianka. Mariola totalna idiotka jeśli chodzi 
o logiczne myślenie która wydostała się z drugiej klasy tylko dzięki mozolnym 
codziennym korepetycjom u dwóch nauczycieli jednocześnie poczuła jakby spadł 
grom z jasnego nieba. Ogarnął ją paniczny strach. Z nerwów nie mogła usnąć aż do 
rana a gdy już usnęła spała aż do dziesiątej. Wstała z bólem głowy. Niczego sobie 
początek roku – pomyślała. Teraz to albo do reszty zeświruję albo się zajebię. 
Łyknęła Panadol włączyła laptopa i sprawdziła godziny przyjęć pana Marka. Sąsiada 
internisty z pobliskiej przychodni. Dzięki bogu dziś ma dyżur od 12:00 – westchnęła. 
O wpół do pierwszej zaparkowała rower pod przychodnią i udała się na wizytę u 
doktora. Było dość ciepło więc założyła tylko koszulę i luźną spódniczkę sięgającą 
do połowy ud. By nieco uwiarygodnić przeziębienie wzięła jeszcze ze sobą rozpinany 
sweter tak dla przyzwoitości. Gdy tylko Marek ujrzał uroczą sąsiadkę domyślił się z 
jaką jednostką chorobową ma do czynienia. Typowe symulanctwo z celem 
wyłudzenia zwolnienia. Tym razem postanowił nie grać całkiem naiwnego jak 
podczas poprzednich wizyt. W końcu też mi się coś od życia należy – pomyślał i 
szelmowsko się uśmiechnął do dziewczyny. 
- Co nas dziś sprowadza pani Mariolo? W czym mogę pani pomóc? 
Niech pani rozepnie koszulkę. Tak, proszę ją przytrzymać wysoko. Wygląda pani jak 
zawsze czarująco. 
Marek pozwolił sobie na pierwszy komplement zaadresowany zwłaszcza do czarnego 
koronkowego stanika kryjącego młode jędrne piersi. Zaskoczona Mariola oczywiście 
w mig zrozumiała aluzję lecz zdobyła się jedynie na skromne 
- Dziękuję. 
Mimowolny uśmiech zdradzał że w pewnym stopniu schlebia jej uwaga starszego 
sąsiada. Osłuchanie płuc chorej z tyłu, z przodu i znów z tyłu trwało całe trzy minuty. 
O trzy minuty za długo. 
- Proszę jeszcze nie opuszczać koszulki – powiedział Marek. 
Podszedł do biurka i wystukał coś na klawiaturze. 
- Będziemy musieli posłuchać dokładniej – powiedział zza biurka – Czy możesz 
całkiem zdjąć koszulkę? 
- Oczywiście – odpowiedziała Mariola i natychmiast wstała by odwiesić koszulę na 
wieszak. W tej chwili Marek mógł się dokładniej przyjrzeć nastolatce. Zgrabne nogi, 
wąska talia, kobiece biodra z wystającą kością miedniczną, widoczne zarysowana 
linia żeber i średniej wielkości biust powodowały że nabierał dodatkowej ochoty na 
zbadanie dziewczyny. Gdy już siadała z powrotem na kozetkę Marek się odezwał: 
- Bardzo cię przepraszam ale w twoim staniku jest metalowy pręcik który będzie 
zakłócał pracę stetoskopu. Czy możesz go też zdjąć na chwilę? 
-... Ale do tej pory nigdy nie kazał mi pan go zdejmować – wydusiła z siebie 
zaskoczona Mariola sięgając jednak do sprzączki stanika. Dopiero gdy go rozpięła i 
zsunęła ramiączka odpowiedział jej 
- Możliwe ale czasami tak trzeba. 
Podszedł do niej i powtórzył osłuchiwanie pleców. 
-A teraz z przodu – zakomunikował po czym delikatnie chwycił za dłoń Marioli 
dając jej znak by przestała przytrzymywać miseczki stanika. Nareszcie oczom Marka 
ukazały się dwie nagie doskonale białe piersi z niewielkimi różowymi aureolkami i 
lekko nabrzmiałymi sutkami wyprężonymi wprost na niego. Mariola zaś wlepiła swój 
wzrok w twarz lekarza z uwagą studiującego jej nagi biust. 
- Piękne – powoli i wyraźnie wyszeptał Marek. Na chwilę ich spojrzenia się spotkały, 
przy czym Marek się uśmiechnął starając się wzmocnić zaufanie pacjentki a Mariola 
bezwiednie opuściła wzrok w pełni zrozumiawszy swoją sytuację. Miała przecież 
tylko dwa wyjścia: spoliczkować lekarza i z hukiem wybiec z gabinetu lub przyjąć 
jego reguły gry i gdy będzie trzeba oddać mu się w nadziei na jego wdzięczność i 
wypisanie zwolnienia. Teraz i w przyszłości. Marek nie był jednak jeszcze w pełni 
pewien sukcesu i postanowił jeszcze nie doprowadzać swej uwodzicielskiej gry do 
końca. Ogarniała go wprawdzie żądza skosztowania jej młodego ciała, pragnął zassać 
jej pełną pierś ustami, językiem drażnić jej twardego sutka, członkiem spenetrować 
jej wnętrze i delektować się słodyczą jej ust, ale czuł że tym razem tym ostatnim 
razem musi poskromić swoje chuci i pozwolić jej odejść nietkniętą by podczas 
następnych spotkań z nawiązką odebrać utraconą póki co rozkosz. Nieudolnie udając 
badanie Marek przez dłuższą chwilę przesuwał zimną słuchawką stetoskopu po 
biuście pacjentki starając się podrażnić przy tym jej brodawki i przyglądając się 
twardniejącym sutkom jak też zelektryzowanym oczom dziewczyny wodzącym za 
ruchem jego dłoni. Na koniec przejechał opuszkami palców po jej lewej piersi i na 
chwilę schwytał jej sutka czubkami kciuka i dwóch palców, przyszczypnął go lekko i 
szeroko uśmiechnięty powiedział 
- Właściwie to jesteś okazem stuprocentowego zdrowia. Co powiesz na trzy dni 
zwolnienia? 
Niepewność która przez ułamek sekundy dała o sobie znać na twarzy Marioli 
natychmiast ustąpiła wyrazowi ulgi i odprężenia. Można by nawet powiedzieć o 
pewnej euforii wywołanej z jednej strony odzyskaniem resztek czci. Dziewczyna 
czuła że może być wdzięczna Markowi że nie potraktował jej jak dziwkę i nie 
wyruchał jej w gabinecie a z drugiej strony niedwuznacznym zainteresowaniem 
okazanym jej przez mężczyznę i tym że doprowadził ją do stanu w którym była 
gotowa oddać mu się w pełni. Jej ciało wołało o kolejne doznania. Wiedziała też że 
na panu Marku może nadal polegać. Po kolejne zwolnienie na pewno zgłosi się 
właśnie do niego a teraz mogła się już spokojnie ubrać i wracać do domu. 
- I zapraszam panią na kontrolę pani Mariolo – rzucił Marek gdy dziewczyna 
naciskała już na klamkę drzwi gabinetu. 
- Na przykład pojutrze po siódmej jeśli nie będzie to kolidować z pani zajęciami. 
Stanęła jak wryta i patrząc znów w oczy lekarza odpowiedziała 
- Dobrze panie doktorze. Akurat mam na 8:50 to chyba zdążę. 
- Miłego dnia skarbie. 
- Panu też. Do widzenia. 
Zadowolona ze świstkiem w ręku wybiegła z przychodni. Poranny ból głowy należał 
już do odległej przeszłości. Wspomnienie spotkania z panem Markiem i świadomość 
że kontrolne badanie ma nastąpić już za kilkadziesiąt, kilkanaście, kilka godzin nie 
dały Marioli spokojnie usnąć przez kolejne dwie noce. Biła się z myślami czy w 
ogóle iść do niego a jak już się znajdzie w gabinecie jak się zachować i czego 
spodziewać się ze strony pana Marka? Co zrobić gdy będzie chciał ją przelecieć a co 
robić gdyby znów okazał się dżentelmenem? Prowokować czy bronić się? On ma 
żonę, syna, jest starszy z 15 lat. Czy to ma sens? Ale jeśli to ma być miłość to niech 
sobie będzie głupia i potajemna. Co mnie to? On jest taki doświadczony. Każdą może 
mieć i pewnie niejedną pacjentkę już zapiął a ja co? Głupia małolata. Kolejna 
zdobycz. W sumie tania dziwka co się chce puszczać za głupie zwolnienia. Z jego 
strony tak właśnie wyglądam – mówiła sobie. Co robić? Ciekawość, strach przed 
szkołą i pragnienie przeżycia czegoś wyjątkowego wzięły w końcu górę nad 
wątpliwościami i tak jak było umówione za kwadrans ósma Mariola zapukała do 
drzwi gabinetu Marka. Spóźniła się trochę z powodu rodziców którzy nie zdołali 
wyjść z domu przed siódmą. Z oczywistych względów Mariola nie mogła wyjść z 
domu przed nimi by nie wzbudzić ich nadmiernej ciekawości. Mariola odczekała 
jeszcze kilka minut aż skończy się konsultacja jakiejś staruszki i z kołatającym jak 
szalone sercem weszła do gabinetu Marka. 
- Już myślałem że nie przyjdziesz – powiedział Marek wstawszy z krzesła. 
- Nie mogłam wcześniej ale przecież musiałam przyjść. Mogę? – Mariola postawiła 
torebkę na podłodze i skierowała wzrok na kozetkę. 
- Jasne skarbie. Siadaj. A to dla ciebie. 
Marek wręczył jej małą czerwoną różę. 
- Ojej. Dla mnie? Dziękuję. 
Omal nie podskoczyła z radości. Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. Mariola 
ubrała się podobnie jak poprzednim razem z tą jednak różnicą że stanik schowała do 
torebki. Będzie go potrzebować dopiero w szkole. Marek, sam ubrany w lekarski 
chałat wilczym wzrokiem rozbierał swoją pacjentkę. 
- Muszę pana przeprosić – wyszeptała Mariola. 
- Za co? Jeśli już to raczej ja mam cię za co przepraszać. 
- No, że przyszłam jak ta głupia żeby dostać zwolnienie. Przecież to widać jak ktoś 
jest zdrowy. 
- No tak. Od pierwszego spojrzenia – roześmiał się Marek - Ale ja nie narzekam. 
Bardzo miło sobie wspominam to badanie. 
Podszedł do dziewczyny i pogłaskał ją po policzku. 
- No i przede wszystkim zwolnienie było ci chyba bardzo potrzebne. Czuję że już 
prawie całkiem wyzdrowiałaś. 
- Aha – uśmiechnęła się Mariola - Ale tylko prawie. 
Po czym mocno objęła Marka i wtuliła się w niego. Pierwsze pocałunki posypały się 
na czoło i oczy dziewczyny. 
- Panie Marku – przełknęła ślinę Mariola - Naprawdę chciał mnie pan dziś zbadać? 
- Ach tak...Nie zapominajmy gdzie jesteśmy. Proszę się przygotować a ja wezmę 
stetoskop z biurka. 
Nim zdążył się obrócić Mariola ściągnęła koszulkę i półnaga usiadła z powrotem na 
kozetce. Przybrała pozycję półleżącą. Podpierając się z tyłu na łokciach i zgiąwszy 
kolana w lekkim rozkroku eksponowała całe piękno swojego ciała. Pytająco spojrzała 
na Marka. Ten zaszedł ją powoli od tyłu nachylił się i spytał 
- Mogę cię pocałować? 
- No pewnie – szepnęła i ich usta złączyły się w gorącym i namiętnym pocałunku. 
Marek pochylił Mariolę jeszcze bardziej tak by położyła się na plecach. Całował jej 
ciało wszędzie od pasa aż do szyi. Wydać by się mogło że chce ją zjeść lub zlizać z 
niej wszelką słodycz. Ze szczególną pasją potraktował jej piersi na przemian 
napełniając nimi swe głodne usta i delikatnie całując aureolki. Lekko podgryzając 
sutki szeptał: 
- Jesteś wspaniała. Pragnę cię skarbie i muszę cię mieć. 
Znów zwarli wargi w długim pocałunku. Gdy przerwali Marek najszybciej jak mógł 
pozbył się ubrania aż do bokserek. 
- To też – powiedziała Mariola i zsunęła swoje majteczki. 
- Jesteś pewna? 
- Po to tu przecież przyszłam – odpowiedziała i szeroko rozchyliła nogi. Po chwili 
Marek zaległ nad leżącą na plecach dziewczyną. Opierając się na kolanach i łokciach 
wpasował się pomiędzy jej nogi. Mariola objęła go kurczowo za kark i zamknęła 
oczy w oczekiwaniu na jego ruch. Czuła już nabrzmiałą męskość Marka na swoim 
łonie. Członek atakował ją szukając na oślep jej gniazdka rozkoszy. Pragnęła go. Po 
chwili Marek pomagając sobie ręką umieścił członka u wejścia do pochwy. 
Dziewczyna odruchowo się cofnęła. 
- Naprawdę chcesz? – spytał Marek i nie czekając na odpowiedź naparł z całej siły na 
cipkę Marioli. Krzyknęła głośno a przez jej ciało przeszedł potężny skurcz bólu i 
rozkoszy. Marek wysunął się trochę i pchnął ponownie. Po kilku delikatnych 
pchnięciach znacznie przyspieszył i energicznie posuwał nastolatkę nie zostawiając 
ani jej ani sobie najmniejszej chwili oddechu aż wyczerpany opadł bez tchu na 
półżywą Mariolę. 
- To było niesamowite – wyjęczała Mariola. 
- Został jeszcze mały drobiazg skarbie. 
- Jaki? 
- A kiedy miałaś ostatni okres? 
- Och, spokojnie. Już chyba mi minęły płodne dni jeśli o to chodzi. 
- To świetnie – szepnął jej do ucha Marek i przyssał się do jej warg. Ręką dał jej znać 
by objęła go jeszcze kolanami i ponownie zaczął poruszać się w jej wnętrzu. Powoli z 
uwagą ocierając się o ścianki pochwy i starając się na przemian nacierać to na prawą 
to na górną część pochwy. Nie trzeba było długo czekać a cipka Marioli zaczęła 
pulsować i zaciskać się na członku mężczyzny. 
- Teraz to zrobię – powiedział i pozwolił swojemu przyjacielowi uwolnić dużą porcję 
nasienia. 
- Jeszcze nigdy czegoś takiego... – chciała powiedzieć Mariola lecz Marek zamknął 
jej usta kolejnym pocałunkiem. 
- Już pora na ciebie skarbie. Nie mam ty prysznica ale możesz się jakoś doprowadzić 
do porządku w umywalce za kotarą. A ja tu posprzątam. 
Po kilku minutach nie było już śladu po mokrej od potu i zaplamionej krwią i białej 
narzuty. Jej miejsce zajął nowy i czysty kawałek białego materiału. 
- Nie wiem jak ty dziś wytrzymasz w szkole skarbie – zaśmiał się Marek. 
- Ja też nie wiem. A kiedy znów się zobaczymy? 
- W poniedziałek mam ranny dyżur, przyjdziesz? 
- Spróbuję. 
- Kochana jesteś Mariolo. 
- Pan też" wydusiła z siebie Mariola czując, że forma pan zupełnie już nie przystaje 
do tego co ją łączy ze starszym sąsiadem. 
- Nie mów mi już per pan Mariolo. Bo znów będziemy musieli zaczynać od badania 
jak poprzednio. 
- Kocham cię – skończyła pożegnania Mariola i przywarła ustami do warg Marka w 
ostatnim tego dnia namiętnym pocałunku. 
Wyszła z gabinetu i biegiem udała się do szkoły. Cóż...proza życia. 
Marek przez kilka kolejnych dni w przerwach między nudnymi pacjentami 
przeglądał nagrania z kilku kamer ukrytych w gabinecie kopiując co lepsze 
fragmenty do swojego tajnego archiwum mającego dokumentować najlepsze chwile 
jego zawodowego życia. W poniedziałek rano Mariola ponownie odwiedziła Marka. 
Randka z lekarzem była dla niej cenniejsza niż nudna lekcja religii. Tym razem 
jednak nie mieli dużo czasu. 
- Marku, za piętnaście minut muszę już iść. Nie gniewasz się? Ale i tak dziś nie 
możemy się bzykać bo wiesz... – uśmiechnęła się zalotnie -Ale w przyszłym 
tygodniu zrobimy wszystko co zechcesz. 
- To co ty zechcesz, skarbie – odpowiedział Marek i złożył ciepły pocałunek na jej 
wargach. -A co w szkole? – zmienił temat i zaczął bawić się jej piersią. Opuszkami 
palców starał się wyczuć jej idealny kształt przez cienki materiał bluzki. - Często 
chodzisz bez stanika? 
- Tylko po domu i do ciebie – Mariola otworzyła usta i nachyliła się dając znak że 
potrzebuje kolejnego pocałunku. Po chwili język Marka penetrował jej wargi, dotykał 
zębów i splótł się z języczkiem dziewczyny zaś jego dłoń nieprzerwanie pieściła 
miękki biust Marioli. Przerwali. Sapiąc z wrażenia Mariola krótko zrelacjonowała 
postępy w nauce: 
- Jakby nie patrzeć na pierwszą pałkę z matematyki i to że nic nie umiem to nawet 
nieźle mi idzie. 
- Nie każdy musi być geniuszem – odpowiedział i przez głowę ściągnął jej bluzkę. Fantastyczny 
widok, skarbie. Takie białe i delikatne. A jak reagują na dotyk! Super! 
Marek pochylił się i czubkiem języka zaczął delikatnie gładzić raz jedną raz drugą 
pierś dziewczyny. 
- A kto cię uczy matematyki? 
- Pan Nowak. 
- Aha, pan Nowak. Coś o nim słyszałem. Chyba jest wymagający ale w miarę dobry 
nauczyciel. Ktoś mi go chyba nawet chwalił. 
W rzeczywistości znali się z Wojtkiem jak łyse konie a ich męska przyjaźń opierała 
się na trzech wspólnych pasjach: kryminalistyce, kobietach i kalifornijskim winie. 
- To prawda. Dobry jest. Ale ja się go panicznie boję. To głupie ale w pierwszej klasie 
złapał mnie na ściąganiu. Po klasówce kazał mi zostać w klasie, zamknął drzwi i 
powiedział że widział jak chowałam ściągawkę i że mam mu ją oddać. Wiesz jak się 
wstydziłam? 
- A gdzie schowałaś ściągę? 
- W staniku. 
- O la la! Ale naiwna dziewczynka – głośno skomentował Marek i ścisnął w dłoni 
jedną pierś. - I co? Oddałaś mu? 
- Właśnie nie do końca. Jak się odwróciłam tyłem żeby nie mnie nie widział, złapał 
mnie i sam ją wyciągnął. Powiedział żebym nie próbowała jej w ostatniej chwili 
gdzieś schować. 
Marek objął ją ramionami i mocno przytulił. 
- A teraz do szkoły kochanie. Nie możesz się dziś spóźnić. 
Gorący romans Marioli i Marka nie potrwał długo. Do wycieczki szkolnej na którą 
Mariola pojechała pod koniec września spotkali się w gabinecie jeszcze kilka razy. 
Marek za każdym razem w pełni korzystając z uroków jej młodego ciała, nalegał, by 
Mariola nie przywiązywała się do niego. Bardzo ją lubił i szczerze, przezwyciężając 
swój egoizm, mówił jej, że stały związek z żonatym gościem nie jest najlepszym 
planem na życie. Mariola powinna spróbować z kimś innym. Co też zrobiła już na tej 
wycieczce, lądując w objęciach początkującego nauczyciela fizyki. Mariola spotykała 
się z młodym fizykiem z jej liceum już dobrych kilka tygodni. Na ogół przychodziła 
do Jurka bo tak miał na imię ów nauczyciel po lekcjach i przesiadywała u niego 
niedługo, mniej więcej do piątej albo szóstej po czym biegła do domu. Póki co 
chciała utrzymać ten związek w tajemnicy co w dużej mierze jej się udawało. 
Koledzy z klasy oczywiście nie mogli nie zauważyć że ci dwoje wpadli sobie w oko i 
darzyli się nawzajem pewną sympatią. Nie wiedzieli jednak o ich pierwszym 
zbliżeniu w górach kiedy we dwoje na ponad godzinę zboczyli ze szlaku i na polance 
oddali się pieszczotom uwieńczonym dokładnym przelizaniem muszelki Marioli. 
W całym miasteczku o romansie wiedziały jeszcze tylko dwie osoby: sąsiad i 
niedawny kochanek Marioli doktor Marek oraz profesor matematyki Wojtek. Ten 
ostatni streścił młodszemu koledze kilka opowiadań Marka nie wspominając jednak o 
nagraniach z gabinetu i ostrzegał Jurka przed zbytnim przywiązywaniem się do 
małolaty, jednocześnie gratulując mu i zazdroszcząc zdobyczy. Jurek jednak podszedł 
z rezerwą do rewelacji i dobrych rad matematyka. Czuł się szczęśliwy z Mariolą. 
Schlebiało mu że dziewczyna z szeroko otwartymi ustami słuchała jego opowieści o 
tajemniczych zjawiskach i prawach fizyki. Jego obrazowe tłumaczenia i często 
przywoływane analogie do ludzkiego ciała i kontaktów damsko-męskich podniecały 
dziewczynę i prawie zawsze prowadziły do zabaw w łóżku. Nic jednak nawet 
wszechświat jakby powiedział Jurek nie trwa wiecznie. Również ten idylliczny stan 
w stosunkach Marioli i Jurka musiał się więc kiedyś skończyć. Stało się to dość 
niespodziewanie podczas jednej z randek w mieszkaniu Jurka. Około czwartej kiedy 
Mariola rozebrana do majtek siedziała okrakiem na łóżku Jurka a ten pomasowawszy 
jej jędrne piersi zaczął całować dolne części jej brzucha i właśnie zmierzał ustami do 
jej czarnych koronkowych majtek rozległ się dźwięk dzwonka. Nie spiesząc się 
Marek podszedł do domofonu i uznawszy że niezapowiedzianym gościem był Wojtek 
który tylko przyniósł zwolnienie lekarskie z prośbą by odnieść je następnego dnia 
sekretarce i że nie zatrzyma się długo otworzył drzwi. W spodniach i częściowo 
zapiętej koszuli przyjął Wojtka w przedpokoju. 
- Widzę że przeszkadzam – puściwszy oczko i rzuciwszy ciekawskie spojrzenie w 
stronę uchylonych drzwi pokoju zagaił Wojtek. Na dźwięk znajomego głosu w 
Marioli zagotowała się krew. Wyskoczyła z łóżka i w pośpiechu założyła koszulkę i 
szorty po czym rozczochrana stanęła przy biurku. 
- Pieprzysz tą małą? – spytał szeptem Wojtek i otrzymawszy potwierdzenie w postaci 
szerokiego uśmiechu i skinienia głowy głośno kontynuował: 
- Korki? 
- No tak. Powtarzamy właśnie funkcje trygonometryczne – odpowiedział Jurek 
zgodnie z prawdą gdyż rzeczywiście tłumaczył dziś Marioli sinusy i cosinusy biorąc 
za przykład linię kobiecego biustu. Na biurku leżał zeszyt Marioli jak też zapisane 
kartki pozostałe po innych korepetycjach. 
- Aha. Mogę zerknąć? Ale nie będę długo przeszkadzał – bezczelnie zaproponował 
stary belfer i wkroczył do pokoju. 
- Dzień dobry – wymamrotała Mariola pogodzona już z obecnością 
niespodziewanego gościa a w obliczu oczywistego komizmu całej sytuacji nawet 
obdarzyła profesora szczerym uśmiechem. Poza tym od początku roku szkolnego 
matematyk zachowywał się wobec Marioli szczególnie uprzejmie. Przy tablicy 
traktował ją łagodnie i bez właściwej mu złośliwości. Rzeczowo poprawiał błędy a na 
sprawdzianach nie zauważał niektórych błędów tak że jedynki zaczęły się przeplatać 
z dwójkami dając duży cień szansy na pozytywne zakończenie semestru. Mariola 
przestała się go panicznie bać i dostrzegła w nim człowieka. Również w obliczu 
doświadczeń z panem Markiem i Jurkiem incydent z pierwszej klasy stał się 
odległym a z perspektywy czasu nawet miłym wspomnieniem. 
- Dzień dobry pani Mariolo – udając zaskoczenie zawołał matematyk. - Kogo jak 
kogo ale pani bym się tu nie spodziewał. 
Wojtek szybkim krokiem podszedł do biurka i stanąwszy obok dziewczyny w 
odległości równej długości przedramienia ostentacyjnie zapuszczając wzrok w 
głęboki dekolt zapiętej tylko na trzy dolne guziki koszuli kontynuował: 
- Ale bardzo miło mi panią znów dziś widzieć. Nawet nie zdaje sobie pani sprawy jak 
bardzo pani Mariolo. 
Forma pani Mariolo brzmiała w uszach dziewczyny dziwnie znajomo przypominając 
uwodzicielską manierę pana Marka. 
Czy on wie? – zamajaczyło w jej głowie – Czy Jurek wie? Czego oni chcą ode mnie? 
Tymczasem Jurek przybliżył się również i ze zdziwieniem ale też z zaciekawieniem 
obserwował dialog swojej dziewczyny z jego kolegą z pracy. Panowie spojrzeli sobie 
w oczy po czym, upewniwszy się że Jurek nie będzie protestować matematyk posunął 
się o krok dalej. Zahaczył dłonią o koszulę Marioli przesuwając ją nieznacznie na 
bok i powiększając dekolt tak że jedna pierś stała się całkiem widoczna. Mariola 
spojrzała w dół i przełknęła ślinę. Nieruchomo stojąc obserwowała palce nauczyciela 
rozpinające kolejne guziki jej koszuli. Gdy Wojtek zakończył rozpinanie i w 
milczeniu palcami rozsunął jej koszulę na boki Mariola głośno westchnęła i 
pytającym wzrokiem spojrzała na Jurka. Jego wzrok był jednak wlepiony w 
powiększone i najwyraźniej stwardniałe z podniecenia sutki dziewczyny. Wojtek 
bezceremonialnie położył dłoń na jednej z piersi i macając ją zwrócił się do Jurka: 
- Ach to takich korepetycji udziela szanowny pan kolega. 
Bawiąc się dalej sutkiem spojrzał na kolegę i spytał: 
- Długo już się tak bawicie? 
- Już prawie dwa miesiące – błyskawicznie odpowiedziała Mariola. 
- No, no...nieźle. Teraz już chyba wiem z czym wiązać tą nagłą poprawę ocen – 
bezczelnie skomentował Wojtek i wolną ręką chwyciwszy pośladek Marioli a drugą 
dłonią skierowawszy jej pierś do góry i nachyliwszy się nieco spytał krótko: 
- Mogę spróbować? 
Nie doczekawszy się odpowiedzi wsunął głowę pomiędzy jej piersi i pocałował ją w 
środek mostka. Mariola jęknęła i spojrzała głęboko w oczy przyglądającego się w 
osłupieniu Jurka. 
- Wspaniały masz biust skarbie – powiedział Wojtek i zaczął wargami pieścić 
aureolkę jednej z piersi. Językiem polizał sutka po czym objął prawie całą pierś 
szeroko rozwartymi ustami i długo nie wypuszczał jej ciągle mocniej i mocniej 
zasysając i drażniąc zębami. 
- Pyszna jesteś. Wiesz Jurku strasznie zazdroszczę ci tej uczennicy. Naprawdę jest 
super – powiedział Wojtek uwolniwszy z objęć Mariolę. 
- Robiliście już sobie fotki? 
- Nie. 
- Jak to? Mariola, wyjmij komórkę i nastaw na robienie filmików. Siadaj na biurko i 
rozchyl nogi trochę bardziej na boki. Ściągnij całkiem tą koszulkę. Jurek weź ją 
popieść a ja was ponagrywam trochę. Ustawcie się tak żebym miał wasze twarze w 
obiektywie. O tak, dobrze. 
Przez kilka następnych minut Wojtek z pasją filmowca nagrywał pieszczoty Jurka i 
Marioli. Ci całowali się namiętnie wzajemnie atakując się językami. Jurek zachłannie 
pieścił ciało dziewczyny od szyi do pasa. Wreszcie zdarł z niej szorty wraz z 
majteczkami i przystąpił do lizania muszelki. Podczas tych pieszczot na biurku raz po 
raz któreś z nich przypominało sobie o obecności Wojtka i starało się szczególnie 
dokładnie wyeksponować swą czynność by pomóc Wojtkowi uchwycić jak najlepsze 
ujęcie. 
- Zostawiam was na chwilę samych ale zaraz wrócę, więc lepiej zostawcie finał na 
potem – powiedział Wojtek i udał się do ubikacji. Po powrocie zastał Mariolę z 
penisem Jurka w ustach. Nagrał minutowe ujęcie i spytał: 
- Też tak chcę. Jakie jeszcze macie zabawy? 
- W tego, no jak mu tam...Archimedesa – odpowiedziała podniecona jak mało kiedy 
Mariola. 
- W co? 
- Słuchajcie, musimy najpóźniej za pół godziny skończyć bo mam jeszcze umówione 
korki – wtrącił Jurek. 
Złapał za rękę Mariolę i pociągnął ją za sobą w kierunku łazienki. 
- Niezłe dajecie przedstawienie – zaśmiał się Wojtek - Facet z długim fiutem i goła 
nimfa z mokrą cipką lecą się pieprzyć! Gdzie się tak spieszycie? 
- Chodź to zobaczysz – powiedział Jurek a w łazience wytłumaczył: - Zrobiliśmy 
sobie kiedyś taką małą lekcję greckiej filozofii. 
Jurek tłumaczył a w tym czasie Mariola zaczęła nalewać wodę do wanny. Po chwili 
wanna była już do połowy pełna. Jurek pobiegł do pokoju, przyniósł mazak i 
zapytał: 
- To jak? Pamiętamy prawo Archimedesa? – zaznaczył mazakiem linię wody i dodał: 
- Ciało zanurzone w wodzie wypiera tyle wody ile samo waży. 
- Już rozumiem. Chcesz zważyć nimfę wodną. 
- Aha. Zobaczymy kto z nas jest cięższy i o ile. Mariola, wejdziesz do wody? – 
powiedział zadowolony z siebie Jurek i wraz z Wojtkiem popatrzył na Mariolę 
układającą się w wannie tak aby pokazać jak najwięcej swojego seksownego ciałka. 
Zanurzyła się wystawiając sam czubek nosa a Jurek zaznaczył nowy poziom wody. 
Po chwili Mariola podniosła się na nogi i powiedziała: 
- Teraz ciało pedagogiczne. 
Gdy Jurek stanął obok niej Mariola założyła ręce za karkiem, obróciła się w stronę 
matematyka i wyprężyła się silnie wypinając piersi w jego stronę. 
- Jurek zrób coś z nią bo zaraz ci ją zabiorę – zażartował Wojtek śliniąc się na widok 
prowokującej go dziewczyny. 
Dziewczyna klęknęła w wannie przed stojącym przed nią Jurkiem, wzięła jego 
członka do ust i zaczęła zachłannie ssać. 
- Nagrywa pan? 
- Tak. Już. Ale z ciebie niesamowita lodziara. I co teraz ćwiczycie? Bo to już chyba 
nie jest Archimedes? 
Główka naprężonego penisa zniknęła w ustach dziewczyny. Mariola przez chwilę z 
pasją ssała członka Jurka a następnie z całej siły zacisnęła wokół niego wargi i Jurek 
zaczął pomału poruszać biodrami wsuwając penisa głębiej i wysuwając go prawie 
całego z buzi Marioli. 
- Nie wiesz co to jest? – spytał Jurek - Powiem ci. Robimy właśnie zadanie z 
matematyki. To jest mnożenie przez sześć. 
- Jak to? 
- No tak. Bierzesz trzy centymetry, ssiesz i dostajesz osiemnaście. Trzy razy sześć. 
Rozumiesz? 
- Genialne! – zawołał Wojtek nie przerywając nagrywać. 
- Jurek, mówiłeś że masz jeszcze dzisiaj korki więc kończ już powoli. I zlituj się nad 
dziewczyną. Zobacz jak się młoda stara. Daj jej już soczku. 
- Nigdy jeszcze nie kończyłem w twoich ustach Mariola? Zgodzisz się teraz? 
Mariola tylko kiwnęła głową na znak zgody i jeszcze mocniej zassała członka 
bezwiednie kładąc dłoń na swoje łono. Jurek przytrzymał jej głowę swoimi dłońmi 
wyciągnął członka i wsunął ponownie tylko sam czubek w jej wargi. 
- Teraz uważaj – powiedział do Marioli i zalał jej buzię trzema salwami nasienia. Z 
zaskoczenia zachłysnęła się a część spermy zamiast na podniebieniu znalazła się na 
brodzie i policzku dziewczyny. 
- Szóstka to trochę na wyrost przy twoich stopniach. Ale trójkę mógłbym ci wpisać 
do dziennika. Wystarczy z pięciu centymetrów zrobić piętnaście – powiedział Wojtek 
i puścił Marioli porozumiewawcze oczko. 
- Usiądź na brzegu wanny – poprosił Wojtek Mariolę - Zasłużyłaś na małą nagrodę. A 
ty Jurku przytrzymaj jej plecy. 
Mariola usiadła na krawędzi wanny opierając plecy na klatce piersiowej klęczącego 
w wodzie Jurka i w szerokim rozkroku wystawiła cipkę w kierunku Wojtka. 
Matematyk uklęknął i zaczął lizać muszelkę Marioli. Przyssał się do niej ustami by 
po chwili znów czubkiem języka zaatakować łechtaczkę. Dziewczyna natychmiast 
zaczęła wydawać z siebie niekontrolowane jęki wzbudzając podniecenie Wojtka i 
powodując ponowny wzwód u Jurka. Tym razem przebiegły matematyk postanowił 
zrobić też coś dla siebie. Na koniec spotkania zapragnął zaspokoić swoje żądze bo 
jak pomyślał – Sam diabeł nie wie czy taka okazja się kiedykolwiek powtórzy. 
Rozpiął rozporek i niespostrzeżenie zsunął swoje spodnie uwalniając swojego 
przyjaciela. Przerwał minetkę i jedną ręką chwycił pierś Marioli a kciukiem drugiej 
dłoni zaczął uciskać łechtaczkę dziewczyny. Po chwili zanurzył go całego w ciele 
dziewczyny. Nastolatka już od dawna była gotowa na ostrą penetrację. Wojtek 
wyciągnął palec podniósł się na nogi i szybko pomagając sobie ręką przystawił 
członka do cipki. Jednym silnym pchnięciem wbił się aż do końca w jej pochwę. 
Złapał dziewczynę za biodra i energicznymi ruchami posuwał zaskoczoną Mariolę 
nie zwracając uwagi na jej zszokowane szeroko otwarte oczy. 
To nie powinno się nigdy wydarzyć! – pomyślała. 
Wojtek właśnie wydawał z siebie dzikie okrzyki i dochodził. 
A to kurewka – dotarło do świadomości Jurka. 
- Mała! Masz u mnie szóstkę! – euforycznie wyjęczał zmęczony matematyk 
wyciągając mokrego od spermy i śluzu penisa z pochwy dziewczyny. 
Cała trójka pospiesznie doprowadziła się do porządku. Mariola w towarzystwie 
Wojtka opuściła mieszkanie Jurka. Na klatce schodowej minęła niewysoką 
dziewczynkę w wieku gimnazjalnym. Najwyraźniej klientka Jurka przyszła tego dnia 
kilka minut wcześniej i zabawy naukowe w wannie zakończyły się na szczęście 
dosłownie w ostatniej chwili. 
 





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych